Od litery prawa po „Węża kaligrafa”

Któż z nas nie znałby wierszy autorstwa Jana Wiktora Leśmiana. Na każdym konkursie recytatorskim młody wykonawca sięga po te utwory, które są skarbnicą dziecięcego świata, rozwijają wyobraźnię i wchodzą z młodym czytelnikiem w dorosłość.

Jan Brzechwa, bo o nim mowa, chciał pisać utwory liryczne tylko dla dorosłych, wzorując się na twórczości swojego kuzyna Bolesława Leśmiana. Jego dzieła początkowo spotykały się z dużą dezaprobatą, wyczuwalny był w nich klimat poezji kuzyna. To on wymyślił dla Jana pseudonim Brzechwa, co oznacza środkową drewnianą cześć strzały. Innym pseudonimem jakim posługiwał się Jan Leśmian był „Szerszeń”, którym podpisywał teksty satyryczne prezentowane w przedwojennych warszawskich kabaretach Qui Pro Quo, Czarny Kot, Morskie Oko.

„Tak rozpoczęła się moja kariera autora kabaretowego, rozpoczęła się i trwała pełne piętnaście lat.”

Satyry, skecze, teksty piosenek pisane z dużą lekkością, trafiające w sedno poruszanej sprawy i opatrzone celną puentą czyniły Jana popularnym, ale nie były źródłem jego wewnętrznej radości. Kolejne próby twórczości niesatyrycznej były również krytykowane aż do czasu ukazania się tomiku

Wtedy to znany krytyk Karol Wiktor Zawodziński nazwał Brzechwę „najśpiewniejszym poetą”. Z tym tytułem szedł Jan Brzechwa przez lata.

Jan Leśmian, z zawodu adwokat i specjalista od prawa autorskiego, był współzałożycielem Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych i przez całe dwudziestolecie międzywojenne jego radcą prawnym. Brawurowo prowadził i wygrywał przed sądem wiele spraw dotyczących praw autorskich. Szczególną pomocą służył początkującym artystom, dla których był prawdziwym mentorem.

Stanisław Ryszard Dobrowolski przyznał, „że wśród setek, a może nawet tysięcy ludzi, z którymi sam współpracował albo, których po prostu znał, nie było drugiej osoby tak bardzo wyzbytej zawiści i niechęci wobec innych”.

Gdy  „Wiersze pod psem” pióra Wandy Chotomskiej skrytykowano za nadmierne podobieństwo do utworów Brzechwy, Chotomska wysłała je poecie, który bezzwłocznie odpisał zapewniając, że książeczka będzie ozdobą jego biblioteki. Uważa bowiem jej wiersze za świetne, psi temat jest mu bardzo bliski, a wzmianka o powinowactwie literackim przepełniła go dumą – wspominała Wanda Chotomska.


„Geneza moich spraw jest odległa i sięga mojej wczesnej młodości. Mając od dziecka zgubną skłonność do rymowania…” Ta „zgubna skłonność” dała mu ogromną popularność, (choć podobno bał się małych dzieci, ale z większymi szło mu znacznie lepiej) gdy w 1938 roku ukazał się pierwszy tomik jego bajek pt. „Tańcowała igła z nitką” zawierający takie wiersze jak: „Pomidor”, „Żuraw i czapla” czy też „Na straganie”. Rok później wydano kolejny tom zatytułowany „Kaczka Dziwaczka” ze słynnymi wierszami „Znaki przestankowe” i „Sójka”. Dzieło od razu zdobyło uznanie czytelników, a to z racji zabawnych utworów pełnych oryginalnych skojarzeń i przewrotnego dowcipu. „Kaczka Dziwaczka”, czy słynne „Na wyspach Bergamutach” cieszyły się popularnością do tego stopnia, że na ich podstawie wystawiano widowiskowe przedstawienia teatralne już rok po ich wydaniu. Po latach Brzechwa przyznał, że „lepiej być pierwszym bajkopisarzem niż utonąć w tłumie poetów”.

I tak jest do dzisiaj. Jego wiersze, powieści ukazały się jako filmy animowane i niezliczone widowiska teatralne. Wykaz ich można odnaleźć na stronie:

Pchłę Szachrajkę” możemy obejrzeć w znakomitej obsadzie oraz na deskach Opery Wrocławskiej.

Można także jej posłuchać na:

„Przygody Lisa Witalisa” do dziś nie schodzą z afiszy polskich teatrów i stanowią doskonałą rozrywkę dla dzieci i ich rodziców

O kolejnym bohaterze, Panu Kleksie, Brzechwa tak mówił: „Napisałem tę powieść, gdyż ogromnie lubię opowieści fantastyczne i pisząc je, sam bawię się znakomicie”.

Wspaniała trylogia „Akademia pana Kleksa” doczekała się znakomitej ekranizacji.

Osobliwe hobby bajkopisarza jakim było zbieranie guzików (kolekcjonował także okulary i drogie pióra) było jednym z epizodów w Panu Kleksie. Szpak Mateusz odzyskał swoją postać dopiero wtedy, gdy Pan Kleks zamienił się w guzik i, ku zaskoczeniu Adasia Niezgódki, szpak zmienił się w eleganckiego pana w średnim wieku i przedstawił się jako autor. I taki był Brzechwa „Wyglądał jak bardzo zamożny i bardzo wypielęgnowany pan mecenas”, pisał Antoni Marianowicz.

Osobliwe hobby bajkopisarza jakim było zbieranie guzików (kolekcjonował także okulary i drogie pióra) było jednym z epizodów w Panu Kleksie. Szpak Mateusz odzyskał swoją postać dopiero wtedy, gdy Pan Kleks zamienił się w guzik i, ku zaskoczeniu Adasia Niezgódki, szpak zmienił się w eleganckiego pana w średnim wieku i przedstawił się jako autor. I taki był Brzechwa „Wyglądał jak bardzo zamożny i bardzo wypielęgnowany pan mecenas”, pisał Antoni Marianowicz.

Jana Brzechwę wyróżniał piękny, równy charakter pisma, uwieczniany li i jedynie za pomocą drogich wiecznych piór. Posługiwał się piórem niezwykle starannie dobranym, no może raz „wężem kaligrafem”.

„Janek Brzechwa w mojej pamięci jest słoneczny, z nim nie łączą się w mojej pamięci żadne jakieś chmury, żadne zawieruchy, żadne wiatry. To był wspaniały, strasznie sympatyczny człowiek” – wspominał go po latach Tadeusz Konwicki.

Chociaż Jan Brzechwa zmarł dawno (w 1966 roku), ożywa za każdym razem, gdy jakieś dziecko otwiera jedną z jego wielu książek i degustuje „Śledzie po obiedzie”.

Opracowała Agnieszka Basiaga
Wykorzystano materiały:
http://szuflada.net/niebasniowe-zycie-wielkich-bajkopisarzy-jan-brzechwa/
https://culture.pl/pl/tworca/jan-brzechwa
https://www.tygodnikprzeglad.pl/mojej-pamieci-brzechwa-jest-sloneczny/
http://pokojadwokacki.pl/jan-brzechwa-adwokat/
sloneczny/https://www.bibliotekawszkole.pl/inne/gazetki/81/index.php
http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/jan-brzechwa-1898-1966.html