Wspomnienia z dawnych lat – recenzja filmu „Ostatni dzwonek”

Z powodu zaistniałej sytuacji zmuszeni jesteśmy dla bezpieczeństwa własnego i innych pozostać w domach. Jest to jednak okazja do spędzania czasu z naszymi bliskimi, a bardzo dobrym pomysłem jest wspólne obejrzenie filmu pt. „Ostatni dzwonek” w reżyserii Magdaleny Łazarkiewicz.

Akcja filmu rozgrywa się w czasach PRL-u, kiedy w Polsce rządził reżim komunistyczny. Bohaterami produkcji są uczniowie klasy maturalnej IV a, niezbyt lubianej przez grono pedagogiczne ze względu na żartobliwe i wesołe usposobienie. Do tej właśnie klasy zostaje przydzielony Krzysztof Buk, wyrzucony z poprzedniej szkoły za roznoszenie ulotek. Wkrótce klasa wpada na pomysł zorganizowania szkolnego teatru, czemu sprzeciwiają się nauczyciele, w szczególności dyrektor szkoły Kazimierz Wronacki.

Opowieść ta z perspektywy czasu ma dla nas podwójne znaczenie. Z jednej strony pokazuje życie ludzi młodych, którzy pomimo przeciwności losu i rzeczywistości, w której przyszło im żyć, uparcie dążą do celu. Nie poddali się, choć reżim władzy i ich nauczyciele wyraźnie się temu sprzeciwiali, oni robili to, co uważali za słuszne – i co z historycznego punktu widzenia rzeczywiście było.

Z drugiej strony, film ten jest niezwykłą podróżą w czasie dla naszych rodziców a nawet dziadków – pokazuje bowiem szkołę nie tylko jako miejsce do nauki, ale także służące do przeżywania wspólnych chwil radości, smutku, szczęścia – czyli dokładnie tym, czym była ona dla nich. Zwłaszcza teraz, kiedy przyszłość nie jest pewna, taka „podróż w czasie” będzie dla nich przyjemnym sposobem spędzenia czasu.

Choć film ma już ponad 30 lat, jego przekaz pozostaje niezmienny – nadal powinniśmy podążać za marzeniami i działać zgodnie z naszymi wartościami moralnymi, niezależnie od okoliczności.

Hubert Przybyszowski
fot. www.filmpolski.pl, www.csw.torun.pl/